Stało się! Moda pochłoneła mnie do reszty, będę projektantką, albo przynajmniej stylistką:) Póki co żaden ze mnie Valentino, a moja kariera zawodowa pozostaje na poziome personal shoppera, mam nadzieję że na stare lata dorobię się własnej marki:)
Ostatnio czyściłam swojego kingstona( nowy rok szkolny, nowe projekty do noszenia) i trafiłam na zapomniany folder. A co na nim znalazłam? Zdjęcia z sesji gdzie pan fotograf ( Paweł jeśli czytasz to pozdrawiam:) pozwolił mi nie tylko pozować ale również samej się ubrać, wymalować, poczesać. Generalnie samowystarczalna ze mnie kobieta jest, no powiedzmy w niektórych kwestiach się tak nie da ;)

Tutaj mam na sobie moją ulubiną już teraz sukienkę którą kupiłam w Orsay. Normalnie nie przepadam za tą marką (większość ubrań jak dla mnie marnej jakości) ale ta sukienka im się udała. Jest uszyta z sztywnego ale wygodnego materiału i ma mega długą stójkę z którą można robić szalone rzeczy :D Do tego pasował mi mój kuferek/SH/, wisienkowe rajstopki/Gatta/, czare platformy/kurde nie pamiętam?/ i okulary/Reserrved/. Sukienka sama w sobie jest ozdobą więc jak widać ograniczyłam się z resztą. Ostatnio stałam się minimalistyczna do bólu, mój nowy sposób na świeży look: nie przesadzać baby:)
ps. Ogromne podziękowania dla Pawła za zdjęcia, link do jego portfolia: http://pawelgepert.com/